Tekst opracowany na podstawie autoryzowanego wywiadu z dr n. med. Alicją Karney, Kierownikiem Oddziału Hospitalizacji Jednego Dnia w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.

Bardzo często rodzice o chorobie swojego dziecka słyszą: to infekcja. Pod tym pojęciem może się kryć zarówno infekcja bakteryjna, jak i wirusowa. Wirusy i bakterie mogą zagrozić naszemu dziecku w każdej chwili. I nie można też twierdzić, że jedne są bardziej a drugie mniej niebezpieczne. Pewne jest to, że wszyscy rodzice chcą jednego – jak najszybciej pozbyć się chorobotwórczych drobnoustrojów z organizmu swojego dziecka!

Gorączki nie wolno bagatelizować

Zazwyczaj pierwszym objawem infekcji zarówno wirusowej, jak i bakteryjnej jest gorączka. Gorączka świadczy o tym, że organizm zaczyna z infekcją walczyć, i to jest zupełnie prawidłowy proces radzenia sobie z chorobą. Powodem do niepokoju jest moment, kiedy temperatura ciała przekracza 38 stopni. Zwłaszcza u młodszych dzieci bywa, że dziecko ma 39, a nawet 40 stopni. Dziecko nie chce pić, nie chce jeść, zachowuje się inaczej niż zwykle. Pierwszą rzeczą, którą trzeba w tym wypadku wykonać jest podanie leków przeciwgorączkowych. W apteczce warto mieć różne rodzaje leków – np. ibuprofen lub paracetamol, bo na etapie gorączki istotne jest, by ją – potocznie mówiąc – „zbić”. Jeżeli lek z jednej grupy nie pomaga, można podać dziecku lek z innej grupy. Natomiast jeśli w pierwszej dobie – mimo podania leków, gorączka się nie obniża, świadczy to o tym, że infekcja się rozwija. Wówczas należy udać się z dzieckiem do lekarza.

Trudno jest czasami nawet lekarzowi odróżnić, czy infekcja ma charakter bakteryjny czy wirusowy, zwłaszcza na początku choroby. Przy wystąpieniu tylko gorączki dziecko wymaga dalszej obserwacji i zwykle kolejnej wizyty u lekarza oraz badania, aby być pewnym, z jakim rodzajem zakażenia mamy do czynienia. Bardzo ważnym elementem jest zebrany wywiad, czy np.: nie ma infekcji w domu, czy dziecko jest przedszkolakiem, czy miało kontakt z osobą chorą. Ponadto dokładne zbadanie dziecka czy wykonanie podstawowych badań laboratoryjnych może pomóc w postawieniu rozpoznania. Są dzieci, które w przypadku każdej infekcji, nawet kataralnej, wysoko gorączkują, zwłaszcza w pierwszej dobie – zaznacza dr n. med. Alicja Karney.

Najważniejszym jest, aby gorączki nie lekceważyć. Gorączka może wystąpić, kiedy dziecko ma lekki katar i pokasłuje. Nie można natomiast zapominać, że gorączka również może świadczyć o tym, że dziecko zachorowało na bardzo poważną chorobę np. meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych albo posocznicę meningokokową.

Wirusy kontra bakterie

Infekcją bakteryjną, którą lekarze rozpoznają szybko jest na przykład angina czyli inaczej zapalenie gardła i migdałków. Wówczas możemy być pewni, że jest to zakażenie wywołane przez paciorkowce. Z bakterią najprawdopodobniej mamy też do czynienia, gdy nasze dziecko ma zapalenie dróg moczowych, które może dotyczyć pęcherza moczowego lub nerek. Zakażenie dróg moczowych w większości przypadków jest wywołane przez bakterię Escherichia coli. Przy zapaleniu dolnych dróg moczowych dziecko skarży się, że coś je boli, piecze, zwłaszcza przy oddawaniu moczu. W przypadku zapalenia nerek oprócz gorączki pojawia się bardzo złe samopoczucie, mogą wystąpić wymioty oraz ból brzucha. To, czy jest to zapalenie górnych czy dolnych dróg moczowych stwierdza lekarz po zbadaniu dziecka i na podstawie badania moczu. Dodatkowo może on zlecić również: morfologię z rozmazem, OB czy CRP, które są wskaźnikami zapalnymi i pomogą w postawieniu rozpoznania.

Z zakażeniem wirusowym u dziecka spotykamy się, kiedy zachoruje ono na grypę, różyczkę, odrę, czy ospę. Jeżeli nasze dziecko ma opryszczkę to też możemy być pewni, że to jest wirus. Gdy na skórze dziecka pojawi się np. liszajec zakaźny świadczy to jednak już o zakażeniu bakteryjnym. Często chorują na niego dzieci w wieku żłobkowo-przedszkolnym. Na skórze pojawiają się wówczas zmiany ropne, trochę sączące, często wokół ust i nosa.

Której infekcji powinniśmy się bardziej obawiać – bakteryjnej czy wirusowej?

Nie można powiedzieć, że infekcje wirusowe są łagodne, a bakteryjne będą miały ciężki przebieg. SARS-CoV-2 jest wirusem a może przebiegać bardzo ciężko. Podobnie grypa czy ospa wietrzna mogą mieć lekki przebieg, ale zdarza się, że dziecko choruje poważnie. Ponadto, to zależy nie tylko od rodzaju samej bakterii czy wirusa, ale również od wieku dziecka, od rodzaju tego zakażenia, od chorób towarzyszących. Inaczej będzie chorowało dziecko w wieku niemowlęcym, a inaczej przedszkolne czy szkolne. Istotne jest czy dziecko ma jakieś inne obciążenia, choroby przewlekłe, alergie, choroby układu oddechowego takie jak astma, problemy kardiologiczne czy choroby onkologiczne. U takich pacjentów infekcje mogą mieć bardziej nasilony przebieg – podkreśla dr n. med. Alicja Karney.

Jak budować odporność u dzieci

Kluczem do zbudowania odporności jest to, żeby rodzice zadbali o odpowiednie odżywianie. Dziecko powinno jeść dużo warzyw i owoców bogatych w witaminy i minerały. Ważne jest też zapewnienie najmłodszym składników odżywczych, takich jak białko – zawarte w mięsie, rybach, jogurtach oraz węglowodanów złożonych będących składnikiem różnego rodzaju zbóż. Na pewno należy unikać cukru i ograniczać słodycze – szczególnie takie jak żelki, cukierki pudrowe, lizaki. Jeżeli już chcemy wybrać jakąś słodycz to sięgnijmy po owoce.  Z płynów natomiast najzdrowsza jest woda.

Kolejną metodą do budowania odporności jest ruch na świeżym powietrzu, spacerowanie, zabawa na placu zabaw, jeżdżenie na: rowerze, hulajnodze, rolkach. Oczywiście powinniśmy pamiętać by dziecko ubierać odpowiednio do pogody, a przy aktywnościach sportowych zabezpieczyć np. w kask i ochraniacze.

Ważne jest również częste mycie rąk, a także  zębów, które należy wykonywać nawet trzy razy dziennie, zwłaszcza po słodkich posiłkach.

W apteczce możemy mieć także suplementy diety dla naszego dziecka, takie jak zestawy witamin czy probiotyki. Nie należy ich jednak traktować jak produkty, które podajemy bez konsultacji z lekarzem.

Zdjęcie autorstwa Anastasia Shuraeva z Pexels