Artykuł w kategorii:
Data publikacji: 2026-06-03
Każda dekada ma swój potencjał.
Jak relacje wydłużają życie w zdrowiu?
Dobre relacje z innymi ludźmi chronią nasze zdrowie tak samo skutecznie jak rezygnacja z palenia tytoniu i picia alkoholu. Ale czy zdajemy sobie z tego sprawę? Z raportu „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością”, przygotowanego na zlecenie Gedeon Richter Polska, wynika, że w naszym myśleniu o długim życiu w zdrowiu wciąż nie doceniamy jak ogromny wpływ na nasze zdrowie mają związki z innymi ludźmi. Zaledwie 5 procent Polaków uznaje relacje międzyludzkie za czynnik wpływający na długowieczność. Co tracimy, gdy z wiekiem zaczynamy bagatelizować znaczenie życia seksualnego? I dlaczego to właśnie najmłodsi Polacy patrzą na swoją starość w najbardziej negatywny sposób? O związkach między dobrostanem psychicznym a długowiecznością rozmawiamy z prof. UMW Robertem Kowalczykiem.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego relacje są jednym z najbardziej niedocenianych czynników wpływających na długość życia?
- Co mówią badania naukowe o wpływie relacji międzyludzkich na zdrowie i długowieczność?
- Po czym poznać, że relacja zaczyna przynosić nam więcej szkód niż korzyści?
- Jak życie seksualne wpływa na długie życie w zdrowiu?
- Dlaczego najmłodsi Polacy patrzą na swoją starość najbardziej pesymistycznie?
Dawid Krawczyk: Spokojny sen, regularne badania, umiarkowana aktywność fizyczna. Nawet jeśli nigdy nie słyszeliśmy o długowieczności, intuicyjnie zdajemy sobie sprawę, że ten klasyczny zestaw zaleceń pomoże nam żyć długo i w zdrowiu. A relacje? Wydłużają życie czy je skracają?
Robert Kowalczyk: Relacje są jednym z najbardziej niedocenianych czynników wpływających na zdrowie i długość życia. Na długowieczność rzeczywiście wciąż patrzymy głównie przez pryzmat diety, aktywności fizycznej czy wąsko pojętej profilaktyki medycznej. Widać to zresztą wyraźnie w badaniu, które przeprowadzone zostało przez Gedeon Richter na temat postrzegania długowieczności: kiedy zapytano Polaków wprost, co decyduje o długości życia, styl życia wskazało 74 procent, genetykę 69 procent, a relacje społeczne? Zaledwie 5 procent.
A tymczasem badania pokazują dość wyraźnie, jak ważne są relacje. I warto podkreślić, że mówimy tu o długowieczności rozumianej jako życie wysokiej jakości. Wsłuchując się w głos pacjentów, można dojść do wniosku, że to właśnie dobre relacje nadają sens staraniom o wydłużenie życia. Jakość więzi ma ogromne znaczenie dla zdrowia psychicznego, odporności organizmu, poziomu napięcia i umiejętności jego regulowania, a nawet dla ryzyka przedwczesnej śmierci.
Jest takie głośne badanie z 2010 roku, prowadzone przez zespół Julianne Holt-Lunstad, w którym naukowcy zebrali wyniki 148 wcześniejszych badań i przyjrzeli się losom prawie 309 tysięcy osób na przestrzeni wielu lat1. Wniosek? Ludzie, którzy mają bliskie i silne więzi z innymi, mają o połowę większą szansę dożyć kolejnych lat niż ci, którzy takich relacji nie mają. Co więcej, dobre relacje chronią nasze zdrowie tak samo skutecznie jak niepalenie albo niepicie alkoholu. Spójrzmy na badanie Harvard Study of Adult Development – prowadzone od 1938 roku2. Okazało się, że jeśli chcemy przewidzieć, w jakiej formie ktoś będzie po osiemdziesiątce, to ważniejsze od tego, jaki ma poziom cholesterolu w okolicach pięćdziesiątki, jest to, czy jest zadowolony ze swoich relacji z innymi. A cholesterol to przecież coś, na czym lekarze skupiają się od lat. Oczywiście nie chodzi przy tym wszystkim jedynie o sam fakt posiadania relacji.
Dlatego zapytałem, czy czasem relacje życia nie skracają? Mam wrażenie, że niektórzy zrażeni słabymi relacjami przestają je nawiązywać, bo uznają, że w pojedynkę będzie im lepiej.
Kluczowa jest jakość więzi. Poczucie bezpieczeństwa, bliskość, możliwość bycia naprawdę sobą, doświadczenie wsparcia i zrozumienia i to są te elementy rzeczywiście pozytywnie wpływające na zdrowie. W kontekście długowieczności nie powinniśmy mówić o samym fakcie posiadania ludzi wokół siebie, tylko o tym, jak wśród nich się czujemy.
Bardzo dobrze widać to zresztą w raporcie Gedeon Richter „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością3” autorstwa zespołu pod kierownictwem dr. Zofii Małkowicz. Z jednej strony obraz jest naprawdę optymistyczny: 86 procent Polaków mówi, że ma wokół siebie osoby, przy których może być w pełni sobą, 85 procent ma na kogo liczyć, 80 procent ma z kim porozmawiać o tym, co naprawdę przeżywa. Brzmi świetnie. Ale dalej czytamy, że prawie połowa badanych – 48 procent – przyznaje, że czuje się samotna przynajmniej od czasu do czasu. I dodajmy do tego obrazu jeszcze informację, że wśród młodych Polaków w wieku 25–29 lat 44% mężczyzn nie jest w żadnym związku4.
Życie poza relacjami, to może być oznaka czegoś innego niż samego zniechęcenia związkami. Może to oznaczać na przykład, że zaczynamy stawiać nie na samą relację, tylko właśnie na jej jakość. Dłuższy proces szukania często jest po prostu wyrazem większej świadomości. I owszem, trwające dłużej poszukiwania wymagają większego wysiłku, ale w dłuższej perspektywie stawiamy na coś, co przynosi znacznie większy zysk niż sam fakt, że mamy kogoś obok siebie.
Relacje są coraz częściej oparte na negocjowalności, na uważności co do ich dynamiki, a nie na stałym przypisaniu do ról. Zmiana również dotyczy przekonania o ich dozgonnej stałości. Bo kiedyś to poczucie, że relacja jest na zawsze, do końca życia i nierozerwalna, było znacznie silniejsze niż teraz. Nie oznacza to, że ludzie nie chcą być w związkach.
Może chcą, ale nie umieją?
Dla mnie najlepszym wskaźnikiem umiejętności bycia w relacji jest umiejętność regulowania napięcia między autonomią a wspólnotowością. Nie mamy do czynienia z wyborem „albo-albo”, tylko właśnie z regulacją, ciągłym wyważaniem tych dwóch biegunów.
Czy z perspektywy gabinetowej mógłbyś podpowiedzieć, jak rozpoznać, że relacja zaczyna nam szkodzić?
Takimi sygnałami są momenty, kiedy w samej relacji zaczynamy doświadczać osamotnienia. Kiedy komunikacja jest słaba albo zupełnie zanika, albo kiedy pojawia się wycofanie, a milczenie używane jest jako sposób karania partnera bądź partnerki. Warto zwrócić też uwagę na sytuacje, kiedy złość zamienia się we wrogość. Mówię o klasycznych sygnałach, które bardzo dobrze opisał psycholog John Gottman – jego czterej „jeźdźcy apokalipsy”, czyli krytyka, pogarda, postawa defensywna i milczenie, ciągle dają dobry wgląd w to, jak wygląda relacja, która zmierza do rozpadu.
Jednym z obszarów, w których ten rozpad może następować, jest też życie seksualne. W badaniu Gedeon Richter na temat długowieczności Polacy ocenili swoje zadowolenie z niego na 5,64 na 10. Gdyby ktoś tak ocenił film, to raczej nie byłaby to zachęcająca recenzja.
Życie seksualne wypadło najsłabiej spośród wszystkich badanych obszarów dobrostanu. Co trzecia osoba – 34 procent – ocenia swoją satysfakcję nisko, czyli na 4 lub mniej w skali do 10. Co czwarta kobieta wskazuje wartość najniższą z możliwych, czyli 1 – wobec 13 procent mężczyzn. Tylko 9 procent badanych zaznacza seksualność jako jeden z trzech najważniejszych obszarów życia. A 64 procent przyznaje, że ma niewystarczającą wiedzę o satysfakcji i dobrostanie seksualnym – znów najwięcej spośród wszystkich obszarów zdrowia.
Czyli mamy następujący stan rzeczy: niski poziom satysfakcji, niski poziom wiedzy i seksualność nie jest dla nas priorytetem. O czym to mówi?
Seksualność pozwala rozwijać komunikację, bliskość, poczucie akceptacji, kontakt z własnym ciałem, z własnymi emocjami. Kiedy ten obszar w relacji jest zaniedbywany, jest to często sygnał szerszych trudności w samym związku albo psychicznego przeciążenia.
Nie mam wątpliwości, że satysfakcjonujące życie seksualne to jeden z elementów ogólnej jakości życia i zdecydowanie wspiera resztę. Może wzmacniać więź, rozładowywać napięcie, budować poczucie bliskości. Stanowi taką naturalną dopełnienie głębokiej relacji. Sądząc po wynikach badań, ten ogromny potencjał jest słabo przez nas wykorzystywany.
Chyba jeszcze nie nauczyliśmy się go doceniać w kontekście długowieczności.
A zdecydowanie powinniśmy się tego nauczyć. Myślę, że warto zapoznać się z wynikami eksperymentu psychologa Harry’ego Harlowa z makakami5. Otóż, małpki miały do wyboru dwie „matki”: jedną drucianą, ale z butelką z mlekiem, i drugą futrzaną, która nic nie dawała poza tym, że można było się do niej przytulić. I okazało się, że małpki, które miały tylko tę drucianą, rozwijały się gorzej. Sama bliskość, dotyk, przytulenie okazały się czymś, co naprawdę wpływało na dobrostan, zdrowie psychiczne i rozwój emocjonalny.
Kiedy mówimy o seksualności, to mówimy przecież też o bliskości i o więzi, kategorie te są ze sobą bardzo mocno splecione. Z różnych powodów samego seksu może w danym momencie nie być, ale chodzi mi o to, żebyśmy odmitologizowali ten temat i popatrzyli na seksualność szerzej. Seks to całe spektrum różnych zachowań w większości motywowanych pożądaniem, owszem ale dużo szerszych niż sam kontakt genitalno-genitalny. Właśnie dlatego machnięcie ręką i odpuszczenie tego tematu bywa decyzją, która nie wpływa pozytywnie na nasze zdrowie i długowieczność. Bo razem z seksem zamykamy też dostęp do czegoś więcej do potrzeby dotyku, bliskości, interakcji z drugą osobą.
Czyli odpuszczenie sobie seksualności to trochę jak odpuszczenie sobie godziny mindfulness albo porządnego spaceru lub innej aktywności fizycznej?
Zdecydowanie tak. Pytanie tylko, czy jesteśmy w stanie w ogóle zauważyć, że seksualność ma dla nas wciąż potencjał? Bo jeśli uprawiamy narrację deficytu na zasadzie: „kiedyś to był seks, a dzisiaj to jakieś popłuczyny po tamtym doświadczeniu”, to z dużą dozą pewności zamykamy się na potencjał, jaki można z niego czerpać.
Z raportu Gedeon Richter wynika, że taka narracja deficytu obecna jest wyraźnie wśród młodych ludzi, tzw. generacji Z. Oni patrzą na swoją przyszłość zdrowotną, dojrzałość, czy starzenie się w najmniej optymistyczny sposób, ze wszystkich grup wiekowych.
Pytanie, czy to rzeczywiście jest aż takie zaskakujące. Bo jeżeli kultura pokazuje, że kulminacją naszego zdrowia, szczęścia, urody i możliwości jest młody wiek, powiedzmy 25 lat, to z tej perspektywy żyjemy w przekonaniu, że później może już być tylko gorzej. Spójrzmy na komunikaty wokół nas: ciągłe doszlifowywanie się, odmładzanie, poprawianie. Wszystko ma nas odmładzać.
Każda dekada ma swój potencjał. I warto na ten potencjał patrzeć z ciekawością, a nie przez pryzmat tego, co już utraciliśmy. Jeśli będziemy przekonani, że cały potencjał życia ulokowany jest między dwudziestką a trzydziestką, to co nam pozostaje? Tylko opłakiwanie strat.
Źródła:
- Holt-Lunstad J, Smith TB, Layton JB (2010) Social Relationships and Mortality Risk: A Meta-analytic Review. PLOS Medicine 7(7): e1000316. https://doi.org/10.1371/journal.pmed.1000316
- Harvard Study of Adult Development. Harvard Second Generation Study. Online: https://www.adultdevelopmentstudy.org
- Raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością” został opracowany na zlecenie Gedeon Richter Polska przez dr Zofię Małkowicz. Badanie ilościowe metodą CAWI zostało zrealizowane przez Instytut Badań Pollster – na reprezentatywnej próbie 1018 osób.
- Gagatek K., Karaś U., Kelsz J., Stan Młodych 2025, Fundacja ważne sprawy, Warszawa 2025. Online: https://waznesprawy.org/wp-content/uploads/2025/04/stan-mlodych-2025-raport.pdf
- Harlow H.F. The Nature of Love. American Psychologist 1958, 13, s. 673–685. Online: https://psychclassics.yorku.ca/Harlow/love.htm
