Wywiad „Najlepsze sposoby na” PMS autoryzowany przez ginekologa, dr. n.med. Tadeusza Oleszczuka

 Najlepsze sposoby na PMS

PMS – zespół napięcia przedmiesiączkowego często traktowany jest wyłącznie jako zły nastrój towarzyszący kobiecie w trakcie miesiączki lub tuż przed jej pojawieniem się, a przecież jego objawy są złożone i bywają wyjątkowo dokuczliwe. Wielu kobietom odbierają często możliwość normalnego funkcjonowania. Jak sobie radzić z PMS-em, podpowiada ginekolog, dr n. med. Tadeusz Oleszczuk.

Przygotowując się do tematu przejrzałam internet. Pojawiają się na przykład takie frazy jak: „Czym się różni kobieta przed miesiączką od terrorysty? Tym, że z terrorystą można pertraktować”. To zaledwie jeden z żartów na temat PMS, jest ich znacznie więcej. Każdy podkreśla nasze odmienione osobowości na kilka dni przed spodziewaną miesiączką. Co się takiego dzieje w organizmie w tym czasie, że sporo kobiet, czuje się wtedy bardzo źle?

Co się dzieje? Wszystko przez zmianę wydzielania się hormonów płciowych. To oczywiście normalne, tak wymyśliła natura, że w trakcie miesięcznego cyklu kobiecego stężenie estrogenów i progesteronu we krwi ulega wahaniom. Tyle że u niektórych kobiet – jak można wnioskować z badań – przy okazji dochodzi do nieprawidłowej reakcji neuroprzekaźników w układzie nerwowym, np. serotoniny. I to co się wtedy dzieje jest jak jazda rowerem, który niespodzianie hamuje, bo ktoś szarpie za jego kierownicę.

Ale neuroprzekaźniki to nie wszystko. Huśtawka hormonalna jest pierwszym klockiem w tej układance, ale potem u różnych pań przewracają się kolejne klocki: rośnie poziom prolaktyny (najwyższy jest w połowie drugiej fazy cyklu) i często spada ciśnienie krwi. A gdy dochodzi do nadmiernych wyrzutów prolaktyny (a dzieje się tak szczególnie w stresie), to na gwałt potrzebujemy poprawić sobie nastrój. I na przykład sięgamy po coś słodkiego, lody czy kawałek ciasta. Wtedy poziom glukozy podnosi się, ale jako że jest szybko metabolizowana, to zaraz spada.

I ile kobiet, tyle PMS-ów.
Są kobiety, które przez tych kilka dni przed miesiączką mają tylko lekkie wahnięcia nastroju, ale bywają i takie, którym przydarza się cała gama silnych doznań. Od drażliwości, wybuchów złości, przez obniżoną samoocenę po bóle stawów, głowy, biegunki czy wielkie zmęczenie. Tych objawów jest z 300. Co jednak ciekawe, nie zawsze pojawiają się miesiąc w miesiąc.

Zdjęcie autorstwa Poliny Zimmerman, Pexels

 

Z czego to wynika?
Część z tych objawów, a w zasadzie wszystkie, mają swój początek w diecie, w tym czym się odżywiamy. Ważnym czynnikiem jest też stres i aktywność fizyczna. Liczy się także wyjściowy stan organizmu – to czy nie ma niedoborów witamin i minerałów, a przede wszystkim jak pracuje tarczyca. Objawy PMS warto potraktować jako zawoalowaną informację, że coś w organizmie nie działa.

Jak to sprawdzić? Co warto zbadać?
Polecam zrobić ocenę objętości tarczycy w mililitrach, szczególnie kiedy w rodzinie występują problemy z tym gruczołem. Czyli: USG tarczycy, nie tylko badanie jej hormonów z krwi. Znakomita większość dziewczyn, zwłaszcza tych o dokuczliwych objawach, ma guzki na tarczycy lub stany zapalne, które widać dopiero na obrazie ultrasonograficznym. Często też sama objętość tarczycy jest dwa, trzy razy mniejsza. Dużo pacjentek ma też, co jest powiązane ze stanem tarczycy, skłonność do nadmiernych wyrzutów prolaktyny, i to jest drugie badanie, do którego zachęcam: warto zapisać się na test sprawdzający, o ile podnosi się prolaktyna po tabletce metoklopramidu. Jej wyrzuty, zwłaszcza w stresie, najczęściej prowadzą do spadku ciśnienia. Mamy wtedy zimne stopy, dłonie, ale też cały panel zmian emocjonalnych, od euforii po agresję. I to z jej powodu pojawiają się bóle piersi w tym czasie. Nadmierne wyrzuty prolaktyny wywołane są najczęściej przez guzki na przysadce. One mają swój autonomiczny styl pracy i mogą nagle produkować duże ilości hormonów, aby za chwilę się wyłączać, co zaburza ogólny metabolizm endokrynologiczny. I może powodować nieprzyjemną zmianę nastrojów.

Czyli: badamy się i uruchamiamy leczenie tam, gdzie jest to konieczne.
Bardzo często występowanie PMS zapowiada równie nieprzyjemne przechodzenie menopauzy, warto więc zająć się jego źródłami zawczasu. Dziś na szczęście nastawienie do PMS zmienia się. Coraz więcej lekarzy zgadza się, że zespół napięcia przedmiesiączkowego powinien być jednostką chorobową. Problem w końcu dotyka nawet 40 proc. kobiet w wieku rozrodczym, a co 20. doświadcza ciężkiej postaci PMS.

Ale zanim terapia przyniesie efekty, trochę czasu minie. Jak sobie radzić zanim dzięki pomocy lekarza poczujemy się lepiej? Co medycyna zaleca dziewczynom, które doświadczają dokuczliwych objawów PMS?
Zmianę trybu życia na higieniczny, odpowiednio długie i głębokie spanie, więcej ruchu, zwłaszcza wysiłku aerobowego. Plus oczywiście dietę przeciwzapalną – i to są naprawdę istotne zalecenia. Szczególnie odczuwalne jest odstawienie cukru, który nasila objawy PMS. Niektórym kobietom dodatkowo pomaga suplementacja, łykanie witamin B12, B6, D3, a także wapnia i magnezu (jeśli w surowicy są ich niedobory). Dla części kobiet rozwiązaniem jest podawanie małych dawek leków przeciwdepresyjnych albo gestagenów w drugiej fazie cyklu, u innych sprawdzą się łagodne terapie ziołowe. Olej z wiesiołka ma właściwości tonizujące tkliwość piersi, dziurawiec też wpływa korzystnie na PMS. Sporo naturalistek chwali kurkuminę czy ziele niepokalanka, ale ich właściwości w kontekście zespołu napięcia przedmiesiączkowego nie są do końca potwierdzone.

Dobrym rozwiązaniem jest też oczywiście terapia hormonalna. Wszystko zależy od tego które objawy są najbardziej nieprzyjemne i wymagają interwencji.

Czytam na internetowych forach opisujących problem PMS wpisy wielu kobiet, które najczęściej polecają sobie właśnie antykoncepcję hormonalną w celu ich złagodzenia.
Tak. Są badania, że PMS występuje rzadziej u kobiet, które ją stosują. Regularne przyjmowanie estrogenów i progesteronu, w odpowiednio dobranej konfiguracji, niweluje objawy, bo zwyczajnie uspokaja wahania hormonów. Organizm codziennie ma swoją stałą dawkę, nie ma ryzyka nagłego niedoboru. Trzeba tylko dobrze dobrać leki. Ale pamiętajmy, żeby nie spoczywać na laurach, gdy już poczujemy się dobrze.

Na co jeszcze powinnyśmy zwracać uwagę, gdy mamy objawy zespołu napięcia przedmiesiączkowego?
Stosowanie antykoncepcji u większości kobiet niemal od razu wycisza nieprzyjemne symptomy PMS. To oczywiście dobrze, ale traktujmy PMS jako sygnał, że coś niedobrego dzieje się z nami, z naszą tarczycą czy przysadką. Poza lekami, które gaszą objawy, warto wziąć się za siebie, żeby wyleczyć ich źródło. Przeanalizujmy to, jak się odżywiamy. Nie ma innego sposobu na trwały powrót do zdrowia niż zmiana diety na naturalną, zdrową – bogatą w ekologiczne warzywa, oleje, kasze, strączki, ziarna, produkty fermentowane, niesłodkie owoce. Dobrze też ograniczyć wspomniany cukier oraz produkty, które nam osobniczo szkodzą. U wielu kobiet to nadmiar glutenu czy kazeina, łatwo mogą to sprawdzić. Czyste, nieprzetworzone jedzenie, a do tego ruch, odstresowujące hobby, życzliwe nastawienie do świata czynią cuda. Fakt, nie od razu, ale za to na długo. Ale przecież przed nami całe życie, prawda?

Zapoznaj się z pozostałymi artykułami na portalu:  https://zdrowa-ona.pl/dla-mediow/ginekologia-media/niezbedny-dla-dziecka-potrzebny-dla-mamy/

„Zdrowa Ona” to portal dla kobiet stworzony przez firmę Gedeon Richter, która od lat angażuje się w działania mające na celu zwiększanie świadomości na temat kobiecego zdrowia oraz poprawy jakości ich życia. Portal o zdrowiu to przede wszystkim przystępnie podana wiedza medyczna i porady dotyczące dbania o kobiece zdrowie. Kontent zbudowany jest w oparciu o rzetelne artykuły z obszaru m.in. ginekologii (antykoncepcja, ciąża, mięśniaki macicy), kardiologii (nadciśnienie) czy psychiatrii (schizofrenia).