„Skuteczność szczepień przeciwko WZW typu B oceniania jest na ponad 97 procent, warto z nich korzystać, żeby zabezpieczyć się przed zakażeniem, które niewykryte i nieleczone może stać się dla nas bardzo groźne” – uważa dr hab. Ernest Kuchar specjalista chorób zakaźnych z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Proszę opowiedzieć o rodzajach wirusów, które mogą wywoływać ostre wirusowe zapalenie wątroby.

To podobne z nazwy schorzenia wątroby, które wywoływane są przez różne typy niespokrewnionych wirusów, dlatego mówi się o WZW typu A, B, C, D czy E. Poszczególne typy WZW różnią się przebiegiem, rokowaniem, a przede wszystkim sposobem leczenia. W Polsce najczęściej występują trzy pierwsze. Za najniebezpieczniejsze uważa się WZW B i WZW C.

Łatwo się nimi zarazić?
Niestety dość łatwo. Wirus typu A przenosi się głównie drogą pokarmową, a także poprzez bliski kontakt z chorym. Z kolei typ B jest wysoce zaraźliwy, rozprzestrzenia się poprzez kontakty seksualne, kontakt z zakażoną krwią (wystarczy śladowa ilość) oraz zanieczyszczonymi nią narzędziami, wszelkiego typu zabiegi łączące się z przerwaniem ciągłości skóry np. tatuaże, a także w trakcie porodu. Jeśli kobieta jest zakażona, istnieje wysokie ryzyko, że jej potomstwo się zarazi. Podobnie przenosi się wirus typu C, choć jest mniej zaraźliwy.

Nie można temu zapobiec?

Można zmniejszyć ryzyko zakażenia odmatczynego podając jej leki hamujące namnażanie wirusa. Leczenie kobiet w ciąży ma miejsce w niektórych krajach, np. Nowej Zelandii, na Kubie czy Czechach. W Polsce lekarze skupiają się na profilaktyce noworodków poprzez podawanie im zaraz po urodzeniu szczepionki oraz swoistej immunoglobuliny wiążącej wirusa. Profilaktyka po-ekspozycyjna noworodka jest bardzo skuteczna – prawie 98 proc. Nie wiadomo, czy coś realnie byśmy zyskali lecząc jeszcze ciężarne.

Dlaczego te zakażenia okołoporodowe są tak bardzo niebezpieczne?

U niemowląt i małych dzieci do 1.-2. roku życia zakażenie zwykle przebiega niezauważalnie, ale niedojrzały układ odporności dziecka nie potrafi wyeliminować zakażenia – w efekcie istnieje 95 proc. prawdopodobieństwo, że zakażenie przejdzie w stan przewlekły, a tylko 5 procent, że poradzi sobie z wirusem, czyli całkowicie wyzdrowieje.

Późniejsze zakażenie przebiega inaczej?

Tak. U osób młodych, zdrowych, w pełni sił infekcja bywa gwałtowna, przebiega z gorączką, bólami mięśni, często z żółtaczką, ale w 95 proc. przypadków prowadzi do eliminacji wirusa i całkowitego wyzdrowienia. Z kolei u osób starszych, chorych, osłabionych przebieg ostrego zakażenia może być różny. Jeśli organizm nie poradzi sobie z wirusem WZW typu B i pozostanie on w organizmie człowieka, nie ma sposobu, żeby go usunąć. Można jedynie zmniejszyć jego replikację i ilość we krwi.

Kiedyś uważano, że jeśli próby wątrobowe są prawidłowe nosicielstwo jest nieszkodliwe.

Dziś wiemy, że tak nie jest. Jeśli wirus wciąż pozostaje w wątrobie i zakażenie przechodzi w przewlekłe – ryzyko zostaje. Trzeba liczyć się z tym, że gdy organizm stanie się słabszy, np. w podeszłym wieku, wirus się uaktywni.

Jak dużo osób jest nosicielami wirusa WZW typu B?

Z ustaleń Amerykanów wynika, że w 2016 roku nosiciele wirusa stanowili 3,9 proc. populacji świata. Najwięcej zakażonych było w Afryce i Azji. W Republice Środkowoafrykańskiej stanowili oni aż 12,1 proc. populacji, zaś w Wielkiej Brytanii zaledwie 0,7 procenta. Nasze szacunki są bardzo podobne. W Polsce jest to 0,9 proc., czyli ok. 359 tys. zakażonych.

Niestety wiele osób nie wie, że jest zakażonych wirusem WZW typu B. Wśród nich są te, które w latach 70. i 80 miały styczność z polskimi szpitalami. W czasach PRL-u z powodu niedostępności jednorazowego sprzętu oraz braku zaawansowanych urządzeń sterylizujących narzędzia wielokrotnego użytku sterylizowano za pomocą gotowania, w niewystarczający sposób. Efekt był taki, że 60 proc. zakażeń WZW typu B u dorosłych i 80 proc. u dzieci stanowiły zakażenia szpitalne. Sytuacja znacznie poprawiła się po wprowadzeniu szczepionek chroniących przed zakażeniem wirusem WZW typu B.

Jak zazwyczaj dowiadujemy się, że jesteśmy nosicielami?

Objawy nie są charakterystyczne – zazwyczaj ostre zakażenie przebiega podobnie jak wiele innych chorób wirusowych: pojawiają się dreszcze, gorączka, bóle mięśni i brzucha, nudności. Objawem ułatwiającym rozpoznanie jest żółtaczka, która występuje w około 1/3 przypadków. Czasem powiększa się wątroba, a czasem dołącza się świąd skóry. Z kolei zakażenie przewlekłe zwykle przebiega podstępnie – jego jedynym objawem może być powiększenie wątroby. Jeśli podejrzewamy zakażenie którymś z wirusów, należy sprawdzić aktywność enzymów wątrobowych.

To groźne?

Zakażenie wirusem typu A nie prowadzi do przewlekłego stanu zapalnego wątroby, jej marskości i raka. Inaczej jest w przypadku dwóch kolejnych wirusów. Obydwa mogą doprowadzić do nieodwracalnej przebudowy marskiej i rozwoju nowotworu tego narządu.

Co zatem można zrobić, by zmniejszyć zagrożenie?

Szczepić się! Wystarczy spojrzeć trochę wstecz, żeby przekonać się, że to naprawdę skuteczne: w 1989 roku wprowadzono szczepienia matek z antygenem HBS (czyli szczepienia poekspozycyjne), potem szczepienia w województwach z największym odsetkiem zakażonych (np. w legnickim). Wkrótce stały się one powszechne i obowiązkowe dla wszystkich niemowląt w Polsce. Pierwsza dawka podawana jest tuż po urodzeniu. Kolejna – po sześciu tygodniach, trzecia – po pół roku. Po objęciu szczepieniami przeciwko WZW typu B niemowląt wprowadzono szczepienia dla 14-latków. Dzięki temu obecnie prawie wszyscy urodzeni w Polsce po 1986 roku są zabezpieczeni (chyba, że zdążyli się zakazić przed 14 rokiem życia).

O ile w latach osiemdziesiątych rocznie odnotowywano kilkanaście tysięcy zachorowań na ostre wirusowe zapalenie wątroby typu B, to po dekadzie od wprowadzenia programu zapobiegania i zwalczania WZW typu B ta liczba spadła do nieco ponad 1800, a w ubiegłym roku zarejestrowano jedynie 55 zachorowań.

To świadczy o tym, że szczepienia działają – ich skuteczność oceniania jest na 97 procent.

Warto się zaszczepić przeciwko WZW B także, gdy dużo podróżujemy. Dobrze jest pamiętać, że nie tylko w państwach afrykańskich zdarza się wysoki odsetek zakażonych, np. na rozwiniętym gospodarczo Tajwanie odsetek zakażonych wynosi blisko 10 procent, w Chinach 6,1 proc. To spuścizna wysokiego odsetka zakażeń kobiet ciężarnych i zakażeń noworodków.

Jeśli chodzi o szczepienia przed zabiegami operacyjnymi – wprowadzono je w 1993 roku. Osobiście jestem zdania, że w Polsce powinni się szczepić wszyscy, bo nie tylko kontakt ze służbą zdrowia wiąże się z ryzykiem zakażenia.

Joanna Rawik